Iwona Porozynski

Iwona Porozynski

1 2 3 11
Szukająca prawdy …
Fragment z mojej książki zatytułowanej „Wiara, najlepszy gabinet odnowy“
Stare „Zen” powiedzonko mówi, że kiedy uczeń jest gotowy, to zjawia się nauczyciel.
Wielu dobrych nauczycieli spotkałam w moim życiu, niektórzy z nich byli autorami książek, teologami, inni zwykłymi ludźmi. Cieszę się z poznania Jana Twardowskiego, jedynego chyba księdza piszącego wiersze, z Anzelma Grüna, Benedyktyna, duchowego doradcy,  Jörga Zinka, słynnego teologa niemieckiego, Antoniego de Mello, księdza Jezuitów, nauczyciela mądrości, od niedawna Dr. med. Deepaka Chopry, który jest wspaniały w zakresie rozwoju duchowości i wielu wielu innych mądrych doradców. Książki Dale`a Carnegiego są nawet po 80 latach bestsellerami.
Dziękuję Bogu za to, że są i żyją w swoich utworach do dzisiaj. To oni zbliżyli mnie do Boga, otworzyli mi oczy na głębię ludzkiej duszy, która kryje się w każdym z nas i łączy nas z Bogiem. Wartości duchowe były dla mnie zawsze wyższe i cenniejsze od innych. Z czasem stałam się niczym pielgrzymka, która  wybrała się w drogę.
 – Dokąd idziesz? – Do domu –To słowa Novalisa.
– Czego szukasz? – Zapytał ktoś znajomy.
– Prawdy, znaków bożych, prowadzenia – odpowiadałam. Około czterdziestki szuka się tego, co jest wartościowe, około pięćdziesiątki pomału się to zauważa i uczy doceniać.
Urodziłam się dwunastego, dwunastka składa się z jedynki i dwójki, w numerologii liczby te mają swoje szczególne znaczenie. Jedynka symbolizuje nauczyciela, dwójka jest klęczącym, podporządkowującym się uczniem. Zawsze byłam gotowa się uczyć, a zdobytą wiedzą dzielić się z innymi. Kocham taką wymianę, bo ona sprawia, że czujemy się sobie potrzebni i w rzeczywistości nie możemy się bez siebie obejść. Jeden potrzebuje drugiego, nawet lekarz nie mógłby być lekarzem bez pacjenta. Wszyscy jesteśmy nauczycielami i uczniami, nawet więcej razy na dzień, z każdej przeżytej sytuacji i od każdej spotkanej osoby możemy się czegoś nauczyć.
W obliczu choroby i w czasie powrotu do zdrowia czułam, że znowu muszę usiąść do ławki szkolnej, aby przybrać rolę uczennicy. Mojego nauczyciela nie musiałam długo szukać, spotkać mogłam go wszędzie. Mógł się kryć w drugim człowieku, który miał mi właśnie w czymś pomóc, w przypadkowej osobie spotkanej na przystanku, z którą zamieniłam parę słów, w koleżance, która chce zwrócić mi na coś uwagę, nawet w dziecku, które bierze mnie za rękę i o coś pyta. Nauczycielem może być również przeczytana książka, obejrzany film, płyta CD, myśl, która przyszła w spokojnej chwili do głowy. Z tych wszystkich rzeczy i różnych sytuacji można się przecież sporo dowiedzieć. Pilny i uważny uczeń wyniesie zewsząd bardzo wiele, nauczycielem jest w końcu samo życie.
Nauczyciel może zjawić się również we śnie, a więc bardzo blisko nas, trzeba się tylko na niego otworzyć i wiedzieć, że to właśnie on. Kiedyś śniłam, że kupiłam dość duże jezioro, które było ogrodzone z wszystkich stron i nazywało się „Oazą”. Usłane było w malowniczej naturze lasu, zbliżając się do niego byłam zaskoczona i zarazem pełna podziwu.
Płotem został ogrodzony obszar, którym miałam się zająć. Woda jest symbolem podświadomości, bogactwem mojej niezgłębionej duszy. Co kryje się pod jej ciemną powierzchnią? Co kryje się we mnie? Boskość i świętość? Świat moich uczuć? Żywa fantazja? „Oaza” kojarzy mi się z wypoczynkiem w naturze, z matką Ziemią, z Bogiem – Stwórcą wszystkiego. Sen namawiał mnie do mojego dalszego rozwoju duchowego, do bliskiego kontaktu z moim Stwórcą, obiecywał nawet, że się opłaci, w końcu zachwyciłam się we śnie urodą mojego jeziora.
Nigdy nie chciałabym skończyć, jak pewien nowoczesny człowiek, który przestał szukać prawdy w obawie, że zostanie oszukany. Legenda opowiada, że zagubił się na wielkiej pustyni. Palące całymi dniami słońce osłabiło go bez reszty. Umierając z pragnienia i z głodu, ujrzał wreszcie w oddali oazę. Trudno mu było w nią uwierzyć.
Fata morgana, widziadło jakieś, czy co? Zielone palmy pełne daktyli, trawę i szum źródlanej wody wziął za wytwory swojej fantazji i halucynacji z głodu. Kiedy po pewnym czasie Beduini znaleźli go nieżywego, nie mogli uwierzyć:
„Daktyle w zasięgu ręki, woda tryska ze źródła, a on umiera z pragnienia i głodu”.
Taki jest właśnie nowoczesny człowiek, choć widzi, nie dostrzega, choć słyszy, nie chce uznać za prawdę. Nie zagłębi się w sobie, ani w tajemnicę, która nazywa się Bogiem, chyba że przytrafi się jemu jakieś nieszczęście, nagle zachoruje na jedną z naszych poważnych i niebezpiecznych chorób.
Zbliżając się do mojej „Oazy” czułam się zauroczona otaczającym mnie pięknem. Często wracam do tego snu, aby nad nim pomedytować. Dzisiaj uważam się za istotę żyjącą w niekończącej się obecności bożej, dążę do tego, aby ją lepiej poznać. Żyję w Bogu, w Bogu się poruszam i w Nim mam mój byt. Czy Bóg nie jest w powietrzu, które oddycham? Czy Bóg nie jest w roślinie, którą wącham, dotykam, podziwiam? Czy Bóg nie jest w każdej żywej istocie, którą spotykam? Czy Bóg nie jest we wodzie, o której śniłam? Czyż wszechobecny Bóg nie nazywa się życiem?
Wiara była i jest ważną częścią mojego życia, mój stosunek do niej nigdy nie był mi obojętny. Właśnie we wierze szukam bezpieczeństwa, zdaję się na mojego Stwórcę, na uniwersalną   Siłę, która porusza całym wszechświatem. W moich prośbach chcę iść drogą wolną od trosk, choć zdaję sobie sprawę, że to nie zawsze jest możliwe. W kościele śpiewam pieśń, w której chodzi właśnie o tę drogę, o boskie prowadzenie, odmawiam ją jak pacierz – śpiewając z całego serca: (poniżej jej duży fragment)
„Wskaż nam drogę, kiedy zbliża się ranek,
Wskaż nam drogę, kiedy zachodzi słońce,
Wskaż nam drogę, która prowadzi do celu.
Wskaż nam drogę, kiedy nas nic nie przytłacza,
Wskaż nam drogę, kiedy nam coś się udaje,
Wskaż nam drogę, która prowadzi do celu.
Wskaż nam drogę, kiedy jesteśmy bezradni,
Wskaż nam drogę, kiedy nam nic nie wychodzi,
Wskaż nam drogę, która prowadzi do celu.”
Mój Stwórca wskazuje mi drogę, daje orientację, abym nie szukała po ciemku, nie tylko w snach, które są echem mojego wołania, każdego dnia uchyla rąbka tajemnicy. Czyż nie powiedział Bóg?
„Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, dam się wam odnaleźć”.   Jeremia 29,13:14
W jednym ze snów widzę geograficzną mapę obcego państwa, płynie na niej długa rzeka, która wpada do morza albo oceanu. Rzeka przepływa przez wiele jezior, które jak na prawdziwej mapie są również koloru niebieskiego.
Tajemnica śnienia zdradza, że jestem wszystkim co śnię, nawet tą rzeką, która symbolizuje bieg mojego życia i płynie w obcym państwie. Od prawie trzydziestu lat mieszkam przecież za granicą. Jeziora symoblizują bogactwo mojej duszy, siłę wyobraźni, fantazję, która ma kontakt z  kolektywnym źródłem podświadomości (morze, ocean), z Bogiem można byłoby powiedzieć, z Siłą, która nas prowadzi. To ona utożsamiana jest z niezgłębionym i niezbadanym do końca, tajemniczym morzem lub oceanem, to o niej mówił i pisał Carl Gustaw Jung. Zrozumiałam, że jesteśmy ze sobą połączeni. Z tego niezbadanego źródła mogę czerpać do woli.

Zwierzęta ze snu opisują twój temperament, ty też możesz być wierna jak pies albo mieć w sobie coś z dzikiego kota, tygrysa, czy lwa. Opamiętaj się trochę, jeśli widzisz na sobie panterę lub inne drapieżne zwierzę! W równie piękny albo zabawny sposób mówią sny o twoich uczuciach. Róża, królowa kwiatów, symbolizuje od dawien dawna miłość, symbol serca również. Sprezentujesz komuś bukiet kwiatów, pokażesz się z najlepszej strony, twoje uczucia będą szczere, serdeczne, czego nie mogłabym powiedzieć widząc kwiaty sztuczne.

Wolność twoich myśli, twoje tęsknoty i nadzieje symbolizują ptaki, dlatego najlepiej kiedy widzisz je fruwające w naturze, zamknięte w klatce oznaczają twoją niewolę (czuć się jak ptak w klatce!). Rajskie, kolorowe ptaszki symbolizują artystyczną duszę, bogactwo pomysłów, czarne ptaki – twoje czarne myśli. Ogród widziany we śnie odzwierciedla stan duszy, zarośnięty, niezadbany mówi, że musisz uporządkować swoje życie.

Wody, morza, oceany, rzeki mówią o emocjach, o niezbadanych głębiach twojej podświadomości. Gorąca albo wzburzona woda opisuje gorące emocje, tylko się nie poparz!! Brudna mówi o negatywnych energiach, o chorobie, niezadowoleniu, etc. We śnie wszystko co czyste, zadbane, kwitnące i uporządkowane ma pozytywną wymowę.

Bardzo często jesteś w drodze, dźwigasz niemożliwe ciężary (to co cię obciąża), idziesz przez las (gąszcz życia) i pola (obszary pracy), oglądasz różne krajobrazy i pory roku. Najtrudniejszą z nich jest zima, która przynosi ze sobą emocjonalne zimno, stagnację i pogorszenie sytuacji. To tylko tak po krótce, taki mały zarys śnienia.

Nie zapommnij, że wszystko, co we śnie napawa cię wielkim lękiem, w rzeczywistości jest o stopień łagodniejsze. Twoja podświadomość bije na alarm, abyś zmieniła kierunek, obrała inną taktykę, nawróciła się. Ciesz się, zostałaś ostrzeżona!

Snami zajmuję się od dziecka, dwa razy przepisywałam stary sennik mojej babci, do którego chętnie się w domu zaglądało. Sny nigdy nie straciły u mnie na ważności, wręcz przeciwnie, domagały się analizy. Nauczyłam się je tłumaczyć w duchu C.G. Junga, który uważał, że „sny to królewskie drogi do naszej podświadomości”.
Każdy z nas mógłby spróbować odnaleźć przy pomocy własnych snów swoją tożsamość i kierunek swojego życia. Sny pomogą w poznaniu własnej osoby i w zrozumieniu innych osób. Mój niemiecki leksykon snów nazwałam: Jesteś wszystkim, co śnisz! W tych słowach kryje się cała tajemnica śnienia.
Przyjrzyj się osobom spotykanym we śnie, poza grupą znajomych i najbliższej rodziny, którzy relacjonują o waszych kontaktach stale będziesz spotykać innych ludzi. Wiedz, że oni są odbiciem twojej własnej osoby, w nich możesz się przejrzeć jak w lustrze, z każdej możesz w sobie coś mieć. Nie dziw się więc, kim była ta zarozumiała kobieta z twojego snu, to nikt inny tylko ty sama! Nawet nie zdajesz sobie sprawy, w jak wspaniały sposób potrafią sny opisać charakter jakiegoś człowieka.
Nie zdziw się, kiedy zobaczysz we śnie mężczyznę w wełnianym płaszczu z lisim kołnierzem, który prowadzi na smyczy niebezpiecznego wilka. Przebiegły jak lis, niebezpieczny i agresywny, jak pies na smyczy. A co powiesz o kobiecie z kotem albo z tygrysem na ramieniu? Kotek ma ostre pazurki, a tygrys to zwierzą drapieżne, jedno może podrapać, drugie zagryźć na śmierć, a ty będziesz mogła się domyślić z kim będziesz miała kontakt w najbliższych dniach.
W snach wszystko należy do ciebie, przyglądaj się innym ludziom, bo zwracają uwagę na twoje cechy charakteru. Jeśli zobaczysz artystę na scenie, uwierz, że w tobie też drzemią jego talenty, ty też możesz coś pięknego wyczarować, jeśli tylko zechcesz i się postarasz. Sny zwracają uwagę na twoje potencjały, od ciebie zależy, co z nimi zrobisz, czy je rozwiniesz, czy w sobie uśpisz.
W jednym z moich snów spotkałam bardzo starego mężczyznę, z białymi włosami i siwą brodą. Jego sylwetka z tyłu przypominała mi pluszowego niedźwiadka. Z pewnością dlatego, abym nie interpretowała starości z chorobą i lękiem. Mimo jego podeszłego wieku wyglądał całkiem dziarsko. Zapytałam, jak się czuje, a on odpowiedział w uśmiechu, że czuję się dobrze, nawet kiedy jest chory. Rano, po obudzeniu, zastanawiałam się nad sensem jego słów. Kiedy ktoś jest chory zwykle nie czuje się wcale dobrze, przecież jedno przeczy drugiemu. To prawda, jednak sen jest przesłanką skierowaną do śniącego, warto się nad nią zastanowić.
Starość kojarzymy z mądrością siwego włosa, starcy widziani we śnie to nasi przewodnicy, duchowi doradcy, ich rady są bezcenne! Nawet, kiedy jesteś chora nie musisz się nad sobą litować, ani załamywać, ani przesadnie sobie współczuć. Weź przykład ze mnie, mówi staruszek ze snu. Z jego dobrym nastawieniem doczekał sędziwego wieku i nawet w chorobie nie podupadał na duchu. To bardzo osobisty i pocieszający sen. Ucz się cierpliwości, zwłaszcza w chorobie, zdałoby się słyszeć. Każdy stan jest przejściowy, nic nie trwa wiecznie. Głowa do góry!
Jedna z moich czytelniczek śniła, że miała odziedziczyć wyspę motyli. Nagle znalazła się w miejscu, które przypominało raj. Motyle zajęły miejsce w jej włosach i na rękach. Egzotyczne, piękne, różowe. Jaką wymowę mają motyle? Z gąsienicy, która symbolizuje życie i z ciemnego kokonu, który symbolizuje śmierć przepoczwarza się piękny motyl. Motyl, artysta przeobrażeń. Czyż nie lepiej zostawić „czas gąsienicy” za sobą, oderwać się od codziennych trosk i wypocząć? Śniąca marzy o wyspie, chce poczuć się szczęśliwa i choćby na krótko. Motyle we włosach zdradzają krótkotrwałe  szczęście.
Nigdy nie lekceważ snów, zwłaszcza tych, które zjawiają się na przełomie roku, właśnie one zdradzają najważniejsze wydarzenia. Być może przed tobą również czas metamorfozy, wówczas  zrozumiesz, że nic z twojej przeszłości nie było na darmo, że wszystko w życiu ma swój sens, a poszczególne puzzle zaczną układać się w pewną całość. Rozpoznajesz już pierwsze kontury?

Nie myśl, że jesteś skazana na życiową powagę, że jesteś dziewczyną na długie jesienne dni albo  zimowe wieczory.  Nie wmawiaj sobie, że „wesołka” z ciebie się nie zrobi i nie pytaj się: Po kim miałabym tę wesołość odziedziczyć? To nic, że jesteś z natury melancholijna i jak ktoś tobie powiedział: przeważnie lubisz smutne piosenki. To nic!

Ty też możesz być pogodna, bo tak po prawdzie żadne geny i predyspozycje rodzinne nie są decydujące. Najważniejsza jest twoja świadomość i zdolność do zaprogramowania się. Jak stale powtarzam: to my stwarzamy się sami. Z tej taż przyczyny jesteśmy tutaj na ziemi, aby w każdej sekundzie stwarzać świat. Nasze myśli to nasze narzędzia pacy. Steruj się do krainy wesołości. Spróbuj na wesoło, ale nie myśl tylko, że już jutro będziesz lekka jak piórko albo zbudzisz się ćwierkająca jak skowronek. Bycie wesołym, pogodnym to właściwości albo cechy charakteru, które „weseli” pielęgnują od dzieciństwa, mówiąc szczerze pracują nad nimi każdego dnia. Twoja gotowość do wesołości będzie rosła z każdym dniem, jeśli będziesz ze sobą i z innymi wystarczająco cierpliwa.

Co możesz zmienić? Co wyprowadza cię z równowagi? Przyjrzyj się sobie, często są to tylko zwykłe drobiazgi. Wychodzisz ze skóry, bo nie możesz czegoś znaleźć, chleb albo wędlina są pokrojone z grubo, naczynia jeszcze niepomyte, w rajstopach lecą oczka, itp. Dlaczego psujesz sobie albo innym humor takimi drobiazgami?
Bądź cierpliwa i spójrz na życie z innej perspektywy.  „Wesoły” ma te same problemy, co ty, tylko nauczył się na nie inaczej patrzeć i reagować. Wyżej opisane „nieprzyjemności” są wkalkulowane w jego codzienne życie, nie mogą być przyczyną złości. „Wesoły” na nikim się nie wyżywa, nie robi z komara słonia, „wesoły” bierze wszystko z humorem, no właśnie – na wesoło! Jakie to szczęście! Weź z niego przykład.
Miałam przyjaciela, który mimo swoich codziennych zmartwień, życia od wypłaty do wypłaty, problemów zdrowotnych zachował swój fajny humor i lekkość bytu. Wychodząc między ludzi  własne troski zostawiał po prostu w domu. Lubiłam przebywać w jego towarzystwie, ponieważ miał dar zarażania swoim humorem. Cieszył się z każdego sprezentowanego dnia, radował się chwilą obecną. Nic dziwnego, że był przez wszystkich lubiany. Jego pozytywne nastawienie stanowiło o jego sile.
Mój przyjaciel czuł się szczęśliwy bez względu na wszystko, dobra materialne nie miały wpływu na jego osobiste szczęście. Jego humor nie pozwalał mu rozpaczać, wątpić i narzekać, wręcz przeciwnie działał na niego jak odmładzające źródło. Wierzył w wygraną swojego życia, choć nigdy nie przyszła, szkoda, że nie był świadomy, że wygrał w inny sposób. Wokół siebie miał grono ludzi, na których zawsze mógł liczyć.
Niech mój przyjaciel świeci tobie przykładem. Oderwij się od swoich codziennych trosk, zapomnij o nich i choćby na czas wizyty u znajomych. Ciągłe przebywanie myślami wokół własnych niepoukładanych spraw pogarsza tylko sytuację. Humor idzie w parze z miłością do życia i do siebie samego, wierzącym tak czy owak żyje się lżej. Człowiek pełen wiary akceptuje wszystko, co mu los zsyła, akceptuje samego siebie, żyje ze sobą w zgodzie, nie musi niczego udawać ani grać, jest po prostu sobą.
Dar humoru jest boskim darem, niektórym został włożony do kołyski, inni muszą się go dopiero uczyć. Szukaj humoru na co dzień, czytaj przed snem wesołe teksty, oglądaj wesołe i śmieszne filmy, spotykaj się z wesołymi ludźmi i nigdy nie mów: wygłupiają się jak dzieci, chyba wypili za dużo, w ich wieku już nie wypada. Jeśli wejdziesz między wrony, kracz jak i one, daj się po prostu zarazić dobrym humorem.
In einer TV Reportage sehe ich eine schöne, junge Frau in einem uni Trägerkleid mit einer bunten Bluse drunter. Jedoch, beim genauen Hingucken habe ich sehr große Augen gemacht. Das, was ich für eine Bluse hielt, war eine Tätowierung, der Hals war mittätowiert, mit einem Totenkopf in der Mitte.
Warum tun sich Menschen so was an? Was wollen sie damit signalisieren? Ich bin modern und attraktiv, ich bin anders als die anderen oder ich bin ein Rebell und will mich nicht anpassen? Wer kann sich freiwillig so viel Schmerz zufügen?  Ich habe mal zwei Gedichte über diese angebliche Kunst geschrieben:
Das Tattoo …
Wozu dir Tätowierung?
Wozu dir die Markierung?
Bilder hänge an die Wand,
nicht an jeder Hand …
Wozu diese Kritzeleien?
Wozu diese  Malereien?
Du bist doch kein Blattpapier,
dass man drauf los schmier ….
Wozu diese Zahlenreihe?
Wozu diese Hirschgeweihe?
Was hast du mit dir gemacht?
Nur der Schöpfer Schönheit schafft.

In der siebziger Jahren haben die Forscher herausgefunden, dass die Tätowierten meistens über einen niederen Intelligenzgrad verfügten, an Persönlichkeitsstörungen litten  oder einen Hang zu ungewöhnlichen Sexualpraktiken hatten. Früher lassen sich meistens  Vorbestrafte tätowieren, heute nicht mehr, tätowieren ist ein Massenphänomen geworden. Unbegreiflich, aber wahr!

Jedoch, was soll ich denken von einem Menschen, der im Mund, auf der Unterlippe „bla, bla, bla“ sich tätowiert hat. Ja, ich spreche von dem Wilson Gonzales Ochsenknecht. Wird ihm zu viele Fragen auf dem roten Teppich gestellt, kann er immer seine dicke Lippe zeigen, sagte er. Sehr oft wird eine Tätowierung zum Symbol eines neuen Lebensabschnitts. David Beckham bekam eine Tochter und prompt präsentierte er ein neues Tattoo am Hals, den Namen seiner Tochter Harper Seven. Warum, frage ich mich? Ohne diese Tätowierung würden wir sowieso darüber reden.
Die Haut ist unser größtes, vielseitigstes und vielleicht auch unser schönstes Organ, aber sie ist keine Leinwand und keine Tafel, auf der man nach Lust und Laune kritzelt. Liebst du schöne Bilder, hänge sie an der Wand, liebst du schöne Texte, Aphorismen, Weisheiten – schreibe sie in einem Heft, Tagebuch, in einem Blog, usw. Was bringt ein Adoniskörper und glatte Haut, wenn man sie  ständig beschmutzt und betrachtet wie ein Notizblock?
Zufriedenheit ist ein echter Schatz, wahrer Reichtum, würde ich sagen. Bist du innerlich zufrieden bist du eine reiche Person. In Wahrheit haben wir größere Kontrolle über unser inneres Reichtum als über den äußeren.
Marc Aurel hat gesagt: Das Glück deines Lebens hängt von der Beschaffenheit deiner Gedanken ab. Stell dir vor du bist ein Gärtner und dir wurde ein Garten anvertraut, wie du ihn pflegst liegt an dir. Vergleiche dein Garten mit deiner Seele, deine Gedanken sind die Samen, du erntest immer das, was du gesät hast. Denkst du Gutes und Gutes wird folgen, denkst du Böses und Böses folgt.  Was du denkst, das erschaffst du und was du fühlst das ziehst du zu dir an, was du dich vorstellst, zu dem wirst du. Fazit: wir sind Schöpfer unserer Welt. Deshalb sind wir jetzt hier, auf Erden, um die Welt jeden Augenblick zu erschaffen. Ärgere dich gleich nicht, wenn nicht nach deiner Nase läuft. Lass dir nicht zu schnell deine Laune verderben, lerne gelassen zu sein.
Finde jeden Tag einen Augenblick der Zufriedenheit, es lohnt sich. Wer möchte nicht erfüllt und zufrieden leben? Deepak Chopra, ein indischer Arzt, Redner und weltbekannter Autor spiritueller Bücher, in seinem Buch „Das Buch der Geheimnisse“ schreibt so über Zufriedenheit: „Seien Sie nicht nur mit Ihrem Los zufrieden, sondern auch damit, dass Sie sich hier im Fluss des Lebens befinden. Sie tragen die Herrlichkeit der Schöpfung in Ihren Zellen. Sie bestehen aus dem gleichen Stoff wie die Engel, Sie Sterne und Gott selbst.“

Autosugestia to technika pracy nad sobą mająca na uwadze wzmacnianie własnej siły woli w celu osiągnięcie pewnego stanu, np. dobrego samopoczucia albo realizacji pewnego projektu, zadania, idei do której się dąży. Bardzo często i całkiem nieświadomie poddajesz się negatywnej autosugestii, w rodzaju: nie dam rady, to nie dla mnie, za trudne, boli mnie głowa, dzisiaj nie mam humoru, etc. Kiedy przyłapiesz się na swoim negatywizmie, zmień tok myślenia. Formułuj zdania tak, aby miały pozytywny oddźwięk. Nic nie jest na tyle trudne, abyś nie dała rady. Jak się lepiej przygotujesz to też podołasz swoim obowiązkom. Buduj w sobie wiarę, bądź człowiekiem wiary.

Autosugestia daje najlepsze efekty, kiedy stosuje się ją w stanie zrelaksowania, ponieważ aktywność mózgu jest wtedy mniejsza, a podświadomość łatwiej przyjmuje sugestie. Wykorzystaj czas przed zaśnięciem, kiedy leżysz świeżo umyta w łóżku. Zamiast roztrząsać problemy minionego dnia lepiej puścić je w niepamięć. Nie stresuj się przed snem, tylko się wycisz. Jestem spokojna i zrównoważona, powtarzaj w cichości, jak mantrę. Mój Stwórca ma mnie w swojej opiece. Nic złego nie może mi się przydarzyć. Jestem prowadzona niewidzialną ręką Boga, itp.

Poddawaj się autosugestii na co dzień, buduj wiarę w sobie i wiarę w siebie. Wmawiaj sobie, że dasz radę, że ci się uda, że jesteś silna jak słoń albo niedźwiedź. Programując się w ten sposób możesz nawet przypisać sobie cechy, których dotąd wcale nie posiadałaś, jak na przykład: odwagę, śmiałość, obycie, przebojowość. Możesz być tym, kim zawsze chciałaś być. Zastanów się, jakimi cechami chciałbyś się odznaczać. Ubierz je w słowa i powtarzaj, jak mantrę. „Jestem śmiała, dowcipna, przebojowa, odważna”  🙂

Jeśli dla przykładu chcesz nauczyć się prowadzić auto, motocykl, pływać albo być dobrym mówcą, to powtarzaj kilka razy w ciągu dnia twoją mantrę albo napisz ją na kartce i powieś w łazience na lustrze: Jestem dobrym kierowcą, pływam jak ryba, jestem świetnym mówcą, itp.. Aby wzmocnić działanie własnych postanowień, dobrze byłoby, abyś okiem wyobraźni widziała siebie jak prowadzisz auto, jak pływasz, jak stoisz przed grupą ludzi i wygłaszasz referat. Spróbuj zainwestować w siebie trochę czasu, uwierz, że się opłaca. No i oczywiście koncentruj się na tym, co cię wzmacnia, podbudowuje, co ci sprzyja i służy. Nigdy nie zapomnij, że to na czym się skupiasz rośnie.

Sechzehn Single – Männer umwerben eine Bachelorette in einer bekannten TV Show, aber der siebzehnte will plötzlich wissen, ob sich für ihn überhaupt lohnt weiter um ihre Gunst zu kämpfen. Ein Angsthase? War ihm die Konkurrenz zu groß? Deswegen stellt er der schönen Gerda eine Frage: – Was macht dich so besonders, was macht dich so einzigartig? Kannst du mir sagen? Sie überlegte eine Weile, aber leider konnte seine Frage, aufgrund von Zeitmangel, nicht richtig beantworten.

Also, was macht dich so besonders? Was würdest du sagen? Ich würde folgendes sagen:
Begebe dich auf eine Entdeckungsreise, schließlich willst du mich kennenlernen. Man sagt, der Weg ist das Ziel. Lass die Entdeckungsreise als ein Abenteuer erleben. Liebst du Abenteuer oder hast Angst von ihm? Die Entdeckungsreise ist immer die schönste Reise und außerdem wer möchte ein offenes Buch sein.

In Wirklichkeit jeder ist einzigartig und unterscheidet sich von allen anderen auf ganz eigene Art und Weise. Jeder ist anders und das mach uns Menschen für einander so interessant. Wirklich einzigartig sind unsere Empfindungen. Es sind immer die Kleinigkeiten, die uns zu außergewöhnlichen Menschen machen. Wie ich mich bewege? Wie ich mich kleide? Wie ich denke? Wie ich spreche? Wie ich mich benehme, mein Humor, mein Lebensstil, etc. Dazu zählen noch meine Interessen, meine Talente, mein einzigartiger Geschmack, meine einzigartige Ausdrucksweise, sogar mein Lachen ist individuell. Der Sound in meiner Stimme, wie Dieter Bohlen, immer sagte ist auch einmalig. Ich bin sowieso sehr auf Klänge fixiert. All das spricht von meiner Einzigartigkeit, die meine Individualität bestimmt.
Wunderschön ist das, dass jeder von uns anders ist.

1 2 3 11