Iwona Porozynski

Polski

Spread the love

Zachód słońcaZ pewnością każdy z was słyszał takowe określenie: każdy widzi to, co chce zobaczyć. Co kryje się za takimi słowami? Dale Carnegie (24.11.1888 – 1.11.1955) amerykański autor książek z zakresu samorozwoju i psychologii, w swoim słynnym bestselerze „ Jak przestać się martwić i zacząć żyć” (czytałam przed 20 laty i dzisiaj książka jest godna polecenia) podaje nam taki oto przykład: We więziennej celi odsiadywało karę dwóch mężczyzn, z których jeden widział w oknie tylko kratę, a drugi niebo z gwiazdami. Wiadomo, kto na tym lepiej wyszedł … 🙂

Ot, wspaniały dowód na to, jak bardzo się od siebie różnimy. Każdy z nas zwraca uwagę na coś innego. Jeden jest bardziej uważny, drugi bardziej powierzchowny. Jeden jest bardziej wrażliwy na piękno, barwy, kolory, drugi nad takimi walorami się za bardzo nie rozczula. Nerwowy człowiek, zabiegany przechodząc wiosną przez park niczego nie zauważy. Idąc myślami jest już na miejscu, tam dokąd zmierza 🙂 Człowiek obdarzony darem zachwytu nie przejdzie koło niczego obojętnie. Stale rozgląda się za pięknem, które gdzieś za rogiem się kryje, ale nie koniecznie. Dla niego zakwitły tulipany, konwalie i drzewa stały się bardziej zielone.

Dlaczego o tym piszę, ponieważ teraz, w połowie lutego załączyłam na Fesjbuku, z wielkim entuzjazmem, zdjęcie zachodzącego słońca, zrobione z mojego balkonu. Mam kilka okien od zachodniej strony i piękny widok na aleję brzóz i parę innych drzew. Nie nałożyłam żadnych filtrów, a zdjęcie mimo tego płonęło w barwach ognia. Uważałam, że tak przecudny widok musi być koniecznie uchwycony na zdjęciu, na zegarze była 18:18. I tutaj spotkałam się z gwałtownym sprzeciwem koleżanki, która pyta się mnie, jak mogę zachwycać się czarnym drzewem.

No cóż, każdy widzi to, co chce zobaczyć. Koleżanka skupiła się na pierwszym planie, na czarnych o tej porze drzewach, choć odcienie czerwieni, pomarańczy i żółci, jak języki ognia biły w oczy. Ot, zimowe piękno zachodzącego słońca!

Moi drodzy, muszę się przyznać, że od zawsze fascynowały mnie nagie drzewa, drzewa bez liści. Tylko zimą mam tę jedyną szansę przyjrzeć się ich budowie. Piękne są drzewa z dobrze rozbudowaną koroną, dopiero teraz widoczna jest ilość konarów, grubszych gałęzi i gałązek. Buki, dęby, klony na tle niebieskiego nieba stanowią niezapomniany obraz sam w sobie, a jakie czarujące są w zimowym futerku 🙂 

Podziwianie gołych drzew, to tak jak podziwianie dobrze zbudowanych, rozebranych ludzi. Nic nie da się ukryć, wszystko zostało odkryte. Nie zapomnijmy, że symbolicznie drzewo jest najstarszą metaforą naszego życia, zwłaszcza jego widok we śnie. Jego wygląd to przede wszystkim stan naszego zdrowia, symbol twojego „ja“, które ma okazję wzrastać.  


Spread the love
Spread the love

dojrzała kobietaCzy chcesz wiedzieć, co napisał w pożegnalnym liście do przyjaciół słynny kolumbijski pisarz Maria Garcia Marquez, który zachorował poważnie na raka? Jesteś ciekawa? Posłuchaj:
„Gdyby Bóg podarował mi trochę życia przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto zakochać się na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego iż unikają miłości.”

Miłość jest lekarstwem w każdym wieku! Myślę również o miłości fizycznej, która nie jest tylko przywilejem młodości, sex można mieć w każdym wieku, w zależności od naszego temperamentu i nastawienia. To ostatnie jest najważniejsze! Jak ktoś zaprogramował się na „starość” to jego problem.

Obyś nigdy nie straciła zainteresowania miłością, w twoim piecu nie ma się żarzyć, ani tlić, w twoim piecu ma płonąć ogień i to czerwonym płomieniem. Być może zaliczasz się do grupy szczęśliwców, dla których nie byłoby dnia, aby nie poświęcili choć jednej myśli w tym właśnie kierunku. Jeśli tak nie jest, życzyłabym tobie, abyś zbudziła w sobie zaspaną Afrodytę i postępowała w miłości tak, jak ktoś, kto regularnie biega po parku. Osoba zainteresowana sportem nie patrzy na pogodę, zakłada wygodne buty i biega, nawet w deszczu. Postępuj podobnie, nie czekaj aż przyjdzie ochota! Zbudź się i szukaj bliskości.

Któregoś dnia wracałam do domu z grubą księgą pod pachą zatytułowaną „Sex i kobiety po pięćdziesiątce”, w autobusie przysłoniłam okładkę i z ciekawością studiowałam jakiś podrozdział. To lektura dla kobiet, które nie chcą dać się zepchnąć do stereotypu generacji dojrzałego wieku. Dzisiejsza pięćdziesięcio- albo sześćdziesięciolatka nie zamienia seksu na robienie na drutach przed telewizorem. Ochota i wiek się nie wykluczają, wręcz przeciwnie, w dojrzałym wieku można odkryć wiele namiętności i pasji. Najważniejsze, abyś nigdy nie straciła ciekawości życia.
Pewna znajoma, osoba po pięćdziesiątce, z bólem przyznała się, że oboje z mężem zaniechali miłosnych zbliżeń. I ty tak zawsze bez kropki nad „i”, zapytałam. Tak, odpowiedziała smutnym głosem, jakby coś w niej umarło. Umarła miłość, żywa i namacalna. Mąż rzekomo ją kocha, ale już inaczej, spirytualnie, duchowo. Zamienił się w Benedyktyna? Zaprogramował się na starca, leniwy, znudzony, a może zwyczajnie niewierny?

Fazit: wszystko, co nie jest pielęgnowane umiera. Zawsze warto zainwestować w uczucia, każdy z nas potrzebuje bliskości, czułości i to nie od święta, tylko właśnie na co dzień. Walentynki mają nam o tym przypomnieć, miłość zasłużyła na różne rytuały.


Spread the love
Spread the love

Anioły

Miałam kiedyś sen, w którym widziałam kominy z wydobywającą się z nich parą, jakby pod ciśnieniem. Acha, jestem jak szybkowar, w którym nazbierało się za dużo pary. Muszę się odparować, czyli uspokoić, wyciszyć. „Piano, piano”, mówię teraz do siebie, oszczędzaj swoją energię „Iwi”, aby starczyło jej tobie na dłużej.

Opłaca się mądrze gospodarzyć własną energią. Warto pomyśleć o sobie, aby ochronić się przed stresem codziennego dnia, przed przepracowaniem, zmęczeniem i chorobami. W końcu to my decydujemy o tym, czy mamy w sobie dosyć energii, czy nam jej brakuje. Są tacy, którzy tryskają z samego rana energią niczym słynna fontanna z Las Vegas sprzed Hotelu Bellagio, a wieczorem padają na twarz. Są też tacy, którzy palą się przez cały dzień pięknym równym, płomieniem, a inni tylko małym płomyczkiem. Są jeszcze tacy, którzy nie mogą wykrzesać z siebie iskry. Ile ludzi tyle różnych osobowości i kombinacji temperamentów.

Warto sprawdzić, co jest dla nas dobre, co nam służy, a co szkodzi. Nie róbmy leniwych kompromisów, tylko kierujmy się głosem serca. Unikajmy wampirów energii i nie dawajmy się okradać z własnych sił. Przeciwnie, starajmy się je w sobie odnawiać, tak aby nasz własny rachunek energetyczny zawsze się zgadzał. Szukajmy zdrowych „wentyli”, abyśmy mogli się odparować, jak wspomniany przeze mnie szybkowar. Starajmy się robić to, co lubimy. Jeśli kochamy naturę to chodźmy częściej po lasach i parkach. Jeśli nie wyobrażamy sobie życia bez czytania albo bez mody – odwiedzajmy księgarnie, biblioteki, biegajmy po mieście i sklepach. Jeśli kochamy ludzi – wymieniajmy się z nimi myślami, nie ograniczajmy się tylko do najbliższej rodziny. Starając się robić to, co nam sprawia radość poczujemy się spełnieni.

Amerykański kardiolog Dean Ornish operował wiele serc i założył wiele bajpasów, w swojej 30 letniej karierze chirurga uświadomił sobie, że tak naprawdę w walce z ciągłym stresem potrzebne byłyby tylko trzy: bajpas do siebie samego, do innych ludzi i do Absolutu (Boga). Bo to trzy najważniejsze źródła energii: miłość do siebie (akceptacja własnej osoby), akceptacja i empatia w stosunku do innych oraz oparcie, jakie daje wiara w Siłę Wyższą.

Sprawmy, aby wiara rosła w nas pomału. To siła, która nas niesie, źródło, z którego stale możemy czerpać, ciągle pożywiane nigdy nie wyschnie. Na początku starczy jej tyle, co ziarnka gorczycy, najmniejszego z wszystkich nasion na ziemi. Raz zasiane, jeśli trafi na urodzajną glebę wyrośnie i stanie się większe od wszystkich roślin na ziemi. Bądźmy siewcami własnej wiary, bądźmy ogrodnikami własnej duszy, utrzymujmy kontakt z Absolutem.


Spread the love
Spread the love

Wiara, miłość, nadziejaWczoraj wieczorem zaintrygował mnie na Fejsie, a nawet zbulwersował, cytat wypowiedzi pani Agnieszki Graff, polskiej pisarki, z którym absolutnie nie mogę się pogodzić. Nie wiem, czy to był cytat z książki, czy wycięty fragment z jakiegoś wywiadu, ale to i tak nie ma decydującego znaczenia.
Panią Agnieszkę Graff irytuje „przymus bycia szczęśliwym, ten nieustępliwy pragmatyzm i optymizm”. Jej zdaniem szczęście jest poniekąd obowiązkiem, a ludzi smutnych i melancholijnych postrzega się, jak nieudaczników. Człowiek w życiu może zetknąć się z nieszczęściem, a „optymistyczne machnięcie ręką” nie jest żadną pomocą, próbuje przekonać nas autorka.
Nie trudno się domyślić, jakie zdanie ma ta pani o optymistach, optymizmie i optymistycznym podejściu do życia. Nawet pojęcie optymizmu jest przez nią mylenie interpretowane. Optymista nie jest lekkoduchem, nie macha bez ładu i składu ręką i nic nie jest mu obojętne. Optymista jest człowiekiem rozwiązań, jak nie wyjdzie plan A to może plan B. Optymista jest niesiony wiarą.

„Ja chcę zareklamować rozpacz, ten stan ducha, kiedy wiemy, że jest beznadziejnie, a będzie gorzej. Mamy prawo do rozpaczy – nawołuje owa osoba. „Optymizm małych kroków, przekonanie, że nawet jeśli jest źle, to będzie dobrze, a jeśli nie, to i tak lepiej o tym nie myśleć ma fatalny wpływ na osoby, które są naprawdę w złej sytuacji”, głosi autorka. Ponadto dorzuca: „Dajmy ludziom prawo do pożegnania się z nadzieją”.

Człowiek ma prawo do rozpaczy, ale rozpacz nie może trwać za długo, bo przerodzi się w ciężką chorobę. Pod ciężarem rozpaczy można się „rozpaść”, kto ma tyle siły? Bez leków i terapii się nie obędzie.
No nie, jak długo żyję, nie spotkałam się z propagowaniem tak skrajnego pesymizmu. Ja wiem o czym mówię, to ja zetknęłam się z rakiem i ludźmi, którym lekarze przepowiedzieli tylko 3 miesiące do życia. Rak nie musi oznaczać śmierci, a skazani na nią ludzie żyją do dzisiaj. Czasami nawet lekarze się mylą. Czy słyszał ktoś o spontanicznych uzdrowieniach? Też się zdarzają. Jak można odbierać ludziom nadzieję?

Pani Agnieszka Graff ma bardzo mało wiary w sobie i nie należy do osób, które potrafią wesprzeć kogoś na duchu. Nadzieja rodzi się z wiary i nią się pożywia. Słynne jest powiedzonko, które mówi: Nadzieja umiera na końcu. Tylko czym jest koniec? Czym jest śmierć dla człowieka o zawężonym poziomie świadomości? Śmierć należy do życia, ale wcale nie oznacza końca. Nawet w tak beznadziejnej sytuacji trzeba umierającemu otworzyć oczy na inną rzeczywistość, która go oczekuje.


Spread the love
Spread the love

 

Książka Iwony Porożyńskiej

Marc Aurel powiedział, że nasze szczęście zależy od jakości naszych myśli. Wyobraź sobie, że jesteś ogrodniczką, której powierzono kawałek ziemi, jak o nią zadbasz i co zasiejesz zależy od ciebie. Wyobraź sobie: nasiona są twoimi myślami i tak mówiąc między nami, wybierz tylko te wzniosłe, radosne i czyste, z czasem zrobią z ciebie optymistę. Nigdy nie zmienisz swojego życia od razu, ale jeśli zmienisz kierunek myślenia to dokonasz siedmiomilowego kroku. Nie wierzysz? Przekonaj się. Z pewnością znasz ten stary wytarty slogan: myśl pozytywnie, używasz go, ale nie zawsze umiesz go w życiu zastosować. Twój duch jest niespokojny i nie umiesz tych słów wprowadzić w czyn, choć wydają się takie proste.

Każdego dnia stroszysz swoje piórka na głowie wyczarowując piękną fryzurę, włosom poświęcasz więcej czasu niż higienie własnych myśli. Z pewnością nie raz śniłaś o włosach, przypominasz sobie jak wyglądały? Jakby piorun uderzył w szczypiorek? A może widziałaś coś w rodzaju ptasiego gniazda? Niedobrze! Głowa i włosy, również we śnie, odpowiedzialne są za twoje myślenie. Potargane, rozczochrane, rozwichrzone włosy to nieład twoich myśli. Powinnaś je za dnia uporządkować, jeśli w śnie były szczotkowane, czesane albo układane na wałki. Jeśli je myjesz, oczyść umysł z negatywnych myśli! Higiena potrzebna jest nie tylko w łazience, przeprowadzaj ją również we własnej główce. Twoja podświadomość próbuje zwrócić na to uwagę. Nigdy nie lekceważ snów, to rodzaj prowadzenia „z Góry”. To mój temat kochani, uwielbiam go, I love it 🙂

Myśli mogą być przyczyną stresu i chorób, mają wpływ na samopoczucie, stan ducha i ciała. Są siłą, która może dodać energii albo nas z niej ograbić. Myśli smutnego człowieka są smutne, zakochany człowiek myśli sercem, jego myśli są harmonijnie, u człowieka pełnego humoru przeważają wesołe myśli, a kogo przytłaczają problemy i choroby myśli na czarno. Myślenie ma wpływ na całą twoją osobowość, na zdrowie, na sposób mówienia, na twoje zachowanie. Twoje myśli i twoja wyobraźnia mogą przyczynić się do twojego sukcesu albo upadku. Pamiętaj, że jesteś tym, co przez cały dzień myślisz. W ten sposób stwarzasz się sama. Jesteś kreatorem samej siebie.

Książkę tę napisałam przed 14 laty, ale do dzisiaj nie straciła ze swojej ważności. Jeśli chciałabyś znaleźć się w jej posiadaniu możesz ją nabyć u mnie za symboliczne pieniążki.


Spread the love
Spread the love

E-book Iwony Porożyńskiej Tak brzmi tytuł mojego wznowionego i wzbogaconego E-booka. Jeśli chcesz sięgnąć w życiu po karty masz do tego pełne prawo. Nie żyjesz w osiemnastym wieku i spalenia na stosie nie musisz się obawiać. We wszystkim co robisz, masz pełne prawo wyboru, obdarzeni zostaliśmy wolną wolą i tylko to się liczy. Zawsze warto posłuchać głosu własnego serca, głosu intuicji, który po cichu podpowiada w jakim kierunku masz pójść.
Karty są pewnego rodzaju „medium” do naszej podświadomości. Mogę cię zapewnić, że mistyka funkcjonuje bez zarzutu. Można zajrzeć w przyszłość, zakamarki własnej duszy i na każde pytanie otrzymać odpowiedź. Zanim pokusisz się na to, aby doradzać innym najpierw naucz się kładzenia kart dla siebie i swoich bliskich. Ponadto, nigdy nie myśl o szybko zarobionych pieniądzach, bo się grubo rozczarujesz. Naukę wróżenia z kart można porównać z nauką języka obcego. Krakowa też nie zbudowano od razu. Wszystko wymaga czasu, a gdybyś pomyślała o poradnictwie to nie zapomnij, że ono wymaga pewnego stopnia rozwoju duchowego i poszerzonej świadomości.
Szkoda, że wiele wróżek z braku odpowiedniego wykształcenia wystawia kartom złą reputację. Nie mogę mierzyć wszystkich jedną miarą, ponieważ są też mądre i dobrze przeszkolone osoby, które mają w sobie życiową mądrość i doświadczenie.
Jeśli nie płoniesz słomianym ogniem, to znaczy: szybko się zapalasz i szybko gaśniesz, jeśli jesteś uparta, śmiało dążysz do celu, lubisz rozwiązywanie tajemnic i dobrze się czujesz w mistycznej atmosferze kup sobie jedną z najłatwiejszych talii – talię kart Lenormand. Ucz się z jednego źródła i nie skacz po różnych poradnikach, jak zając po kapuście, bo to cię tylko rozproszy. Jeśli nie lubisz uczyć się sama poszukaj sobie nauczycielki. Zadzwoń do mnie, a chętnie cię poprowadzę, nawet przez telefon. Jednak książka jest tańsza, a zawiera tę samą ilość wiedzy. Wybór należy do ciebie, jak zwykle 🙂


Spread the love
Spread the love

Bliskość dwojga ludzi ...Kochani, co wy na to? Ja nie mogę za to, rymy kładą mi się na usta i wcale nie chcą ustać 🙂 🙂 Na koniec miesiąca stycznia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przytulania, a więc już jutro!  Z niczym nie mamy takiego problemu, jak właśnie z przytulaniem, szczególnie w średnim wieku, kiedy wydaje się nam, że z pewnych rzeczy się wyrasta.
W Niemczech wzięto sobie ten dzień szczególnie do serca, w Dresden spróbowano publicznie ustalić w tej dziedzinie światowy rekord, w ciągu 24 godzin pewna młoda osoba przytuliła na ulicy aż sześć tysięcy ludzi. Z pewnością opadły jej ramiona na kilka długich dni. W Nadrenii właścicielka dobrze uczęszczanego sklepiku postanowiła w tym dniu rozdawać czułości za darmo, jeszcze nigdy nie byli jej klienci tak serdecznie przez nią witani. Większość z nich była uradowana, jednak byli wśród nich tacy, którym tak wiele bliskości było za dużo. Ludzie boją się chorób, ilu wśród nas hipochondryków i zwykłych niedotykalskich. Jak tu się tulić z obcymi w sklepie? Nie jeden został mile zaskoczony, nie jeden musiał się naprawdę przełamać.

Niektórym przeszkadza, kiedy podczas rozmowy świadomie lub nieświadomie się ich dotyka. Dlaczego mnie tak trącasz, usłyszałam kiedyś od koleżanki, którą poznałam na pewnym kursie. Zimny Koziorożec, pomyślałam sobie. Przyjaciółka też może nas zwyczajnie i spontanicznie objąć, nie tylko na przywitanie i pożegnanie. Przewaga kobiet kocha czułości i bez nich nie wyobraża sobie życia. Któż nie chce zostać przez kochaną osobę czule objęty, wzięty w ramiona, przytulony? Niektórzy wolą to robić tylko w ukryciu, innym nie przeszkadza nawet na oczach innych. Ile radości mają tańczący we dwoje, mogą obejmować się i kołysać w rytm muzyki. Nie jednemu zakręci się w główce z upojenia chwilą, z zapomnienia siebie i wszystkiego wokół. W czułych objęciach chciałby zatrzymać czas, a jeśli tak się nie da, to przynajmniej go wydłużyć.

Czy udało się kiedyś tobie przetańczyć całą noc, naprawdę do białego rana w czułych, męskich ramionach? Cudowne uczucie! Przytulanie jest nam niezbędne, jak powietrze do oddychania. Dotyk leczy! Małe dziecko, które pozbawione zostanie dotyku będzie cierpiało na chorobę sierocą, dorośli pozbawieni czułości również. Nawet nasze domowe zwierzątka domagają się głaskania i przytulania. Światowy Dzień Przytulania ma tobie przypomnieć, że z pewnych rzeczy się nie wyrasta. Przytulaj i daj się przytulić, ot tak zwyczajnie na co dzień i zawsze od serca. Jeśli masz z tym opory, przełam się. Nie chciej, aby tylko ciebie tulono, weź i ty kogoś w ramiona, nie szukaj do tego szczególnych okazji.


Spread the love
Spread the love

Miłość matki do dzieci .... ptasia rodzinaKiedy moje dzieci były na tym etapie zajęłam się pisaniem moich poradników. Najpierw wyprowadziła się z domu córka, po niej syn, a później my. Na naszej ulicy wybudowano nową kamienicę, więc zaraz zrobiłam termin odnośnie mieszkania dla syna. Ja też chciałam urządzić się na nowo.

Ach, jaka to była dla mnie radość, wreszcie nie musiałam kraść czasu dla siebie, wreszcie miałam go do syta. Zawsze byłam osobą niezależną duchowo, a teraz weszłam na scenę, na której mogłam się wyżyć do woli. Wolność przez duże W, co za wspaniałe uczucie. Na początku uwielbiałam spędzać czas w łóżku, śniadanie na tacy, a potem lektura. Nawet w małżeństwie miła odmiana, jak za starych dobrych czasów. Nagle dwójka nabrała dla mnie innego znaczenia: nas dwoje, w sam raz. Dzieci nas nie opuściły, były w pobliżu, na wyciągnięcie ręki, jak zatęsknią to przyjdą w odwiedziny.

Wczoraj wzięłam do rąk jakieś czasopismo na odwrocie, którego przeczytałam następujące słowa: Nigdy nie zaprzestawaj zaczynać od nowa! Czytanie między wierszami to jeden z moich talentów. Więc jeśli ktoś ubolewa, że czuje się teraz samotny, bo właśnie ostatnie dziecko opuściło rodzinne gniazdo, niech poczuje się przeze mnie pocieszony.

Nigdy nie zaprzestawaj zaczynać od nowa! Właśnie teraz możesz poznać się z innej strony. Tak, teraz jest twój czas, doceń go sobie. Hotel Mama zamknął wreszcie swoje podwoje! Nawet gdybyś była sama to i tak dla ciebie miła odmiana. Dzieci dorosły, jeśli je o coś poprosisz to się zjawią. Masz Internet, masz telefon i co najważniejsze masz swoje pasje. Zawsze byłam za rozwojem osobistym, zawsze pielęgnowałam rozliczne hobby, bez nich nie mogłabym wyobrazić sobie swojego życia. Kto ma książki, ten nie może się nudzić! Dzień staje się krótki dla tego, kto pielęgnuje swoje pasje. A tak poza tym, bądź otwarta na innych. Jest tyle wspaniałych ludzi, którzy też mają tobie coś do zaoferowania. Uśmiechaj się do innych, to i oni uśmiechną się do ciebie. Powodzenia na nowej drodze życia 🙂


Spread the love
Spread the love

Miej radość z małych rzeczyPrawdziwa sztuka życia polega na tym, aby cieszyć się małym szczęściem. Kiedyś przeczytałam w Angorze pewien krótki wierszyk, który był zatytułowany „Mam”. Autorka tego wiersza wyliczyła wszystko, co posiada, wszystko co było w jej życiu ważne i znaczące. Były w tym najbliższe osoby i zwykłe przedmioty codziennego użytku, takie jak fotel, telefon, czy popielniczka. Dla czytelnika nic niezwykłego, przynajmniej na pierwszy rzut oka, dla niej „choć tak mało, to jednak dużo”. Pani ta nie potrzebuje do szczęścia więcej, a nawet zapewnia nas, że z tym co ma czuje się bogata. Brawo, można tylko pogratulować.

„Nic nie mieć i wszystko posiadać” to odwieczna dewiza wielu mędrców i świętych, którzy żyli bardzo skromnie, lecz mimo to czuli się spełnieni i szczęśliwi. Pewnie nie umiałabyś żyć według takiej zasady, ale jak życie potwierdza do prawdziwego szczęścia potrzeba tak niewiele. Nie przywiązuj zbyt dużej wartości do rzeczy i dóbr materialnych, nie myśl, że stale masz czegoś za mało. Kobiety uwielbiają zbierać, często sztuka dla sztuki, ich szafy pękają w szwach, a czasami warto byłoby dokonać pewnej inwentury. Jeszcze nigdy w życiu nie wyrzucono tylu ubrań, co w dzisiejszych czasach. W Niemczech przy każdym domu stoją kontenery, które są regularnie wypróżniane. Tak, żyjemy w dobrobycie.

Zastanów się nad tym bez czego nie możesz się obyć. Podaruj komuś rzeczy, które zachodzą kurzem w szafie, garderobę, której nie założyłaś przez ostatnie dwa lata. W ten sposób sprawisz radość komuś obcemu, a i sama poczujesz się przy tym lepiej. Być może właśnie wtedy będziesz umiała docenić lepiej swoje życie.

Nikt z nas nie ma wszystkiego, ale każdy ma coś, co nadaje jego życiu sensu, coś z czego może być dumny, z czego powinien się cieszyć. Jednak najwięcej warto się cieszyć z zupełnie innych walorów, np. ze zdrowia, rodziny, poczucia humoru, warto darzy kogoś sympatią, miłować i kochać. Warto! Dla prawdziwego miłośnika życia liczy się tak mało, a jednocześnie tak wiele!


Spread the love
Spread the love

Poznaj prawdęTak się składa moi drodzy, że jestem numerologiczną „Trójką”. Słynna amerykańska astrolog, Linda Goodman trafnie podkreśla zalety i wady wynikające z naszego układu liczb, czy gwiazd.
Wracając do prawdy, numerologiczną Trójkę może zadowolić tylko prawda. Prawda i tylko wyłącznie prawda, obojętnie jaka by nie była.

Jestem osobą, która wietrzy kłamstwo na odległość i rzadko dam się zwieść jakimiś zakamuflowanymi informacjami. W moich kontaktach z ludźmi jestem czasami przesadnie szczera, ze mnie płyną informacje, jak woda. Uwielbiam wręcz takie zbratanie i szczerą wymianę myśli. Zdecydowanie potrafię mówić o tym, co czuję, co przeżywam, co mi pasuje do mojego kramu, a co nie. Asertywność jest umiejętnością pełnego wyrażania siebie w kontakcie z innymi. Tak więc, jestem osobą asertywną, która nad wyraz sobie ceni szczerość i otwartość, a burzy się na wszelkie przejawy fałszu. Nie znoszę, jak ktoś próbuje zawiesić mi na uszy makaron. Czasami bawię się, kiedy mojemu rozmówcy wydaje się, że uwierzyłam w jego banialuki. Jako, że jestem wrażliwa, jak sejsmograf wyczuwam nawet w jakim nastroju jest mój rozmówca. Linda Goodman powiedziałaby, że zawdzięczam to dobrze aspektowanemu Neptunowi, który zajął miejsce w pierwszym domu mojego osobistego horoskopu. Tacy ludzie czują i odbierają dużo więcej od innych, taki układ jest wielką zaletą.

Po co więc ludzie kłamią? Po co zakładają sobie takie maski, po co zakładają sobie takie kajdany? Amerykańscy psycholodzy doszli do wniosku, że ludzie, którzy stale strzegą jakiś tajemnic nie mogą być w pełni szczęśliwi. Człowiek, który kłamie nie jest wolnym człowiekiem. Stale musi zważać na to, co mówi, co opuszcza jego usta 🙂 Kłamstwa wiążą tylko ręce, znieczulają serca, kłamstwa nie uszlachetniają osobowości, tylko ją wykrzywiają, no i przede wszystkim mają krótkie nogi, jak mówi stare przysłowie. Z tego też powodu kłamiący często zdradzają się sami.


Spread the love