Iwona Porozynski

Pareidolie

Nie tak dawno, jedna z koleżanek na Fejsbuku powiadomiła, że prawie wszędzie widzi twarze. Ja również, od zawsze kochałam tajemnicze znaki, które moim zdaniem mają coś do przekazania. Odkąd zajęłam się odkrywaniem świata ducha dostrzegam jeszcze więcej.

Co rano albo wieczorem, po umyciu twarzy sięgam prawie automatycznie do słoiczka z kremem. Wiedziałam, że krem się kończy, ale jakie było moje zaskoczenie, kiedy na jego dnie zobaczyłam wyraźne serce! Uśmiechnęłam się, bo taka przesłanka tylko mnie podbudowuje. Dziękuję, jestem kochana. To brzmi jak wyznanie!
Niedawno historia z kremem powtórzyła się jeszcze raz, w końcu używam różne kremy: na dzień, na noc, pod oczy, etc. W moim wieku wszędzie stoją słoiczki Lorealu, „anty aging” jest u mnie na porządku dziennym! I ponownie sięgnęłam palcem po krem, a tu na dnie słoiczka Smiley, śmiejąca się buźka z oczkami. I love it! Jak jak kocham takie znaki! Wracając do twarzy, te, które widzę z reguły się do mnie uśmiechają. Wszędzie układają mi się twarze, nawet z dywanowych frędzli dostrzegłam profil znajomego mi mężczyzny. Mile go wspominam, nie żyje od wielu lat.

Podczas mojego ostatniego pobytu na Majorce, w hotelu na podłodze, na jednym z brązowych kafelków w łazience dostrzegłam wyraźną twarz pięknej kobiety, lekko z profilu. To nie było żadne złudzenie optyczne, ponieważ tę twarz widział mój mąż i inne osoby. Podłoga była myta codziennie, a piękna twarz była niezmywalna. Ta pani nikogo mi nie przypominała, ale widocznie chciała się nam pokazać. Idąc na toaletę podziwiałam przez chwilę jej urodę. Dobre, co? Tajemnicza kobieta chciała być zauważona. Może chciała jeszcze raz usłyszeć miłe słowa pod jej kątem. Wiedziała, że na mnie można liczyć, bo ja jestem dzieckiem zachwytu 🙂 Koło piękna nie przechodzę obojętnie ….

Kochani, ucieszę się, jeśli macie w tej kwestii coś do powiedzenia. Jakieś własne przeżycia? Interesujące przypadki? Zgłaszajcie się 🙂