Iwona Porozynski

Sen

Zachód słońcaZ pewnością każdy z was słyszał takowe określenie: każdy widzi to, co chce zobaczyć. Co kryje się za takimi słowami? Dale Carnegie (24.11.1888 – 1.11.1955) amerykański autor książek z zakresu samorozwoju i psychologii, w swoim słynnym bestselerze „ Jak przestać się martwić i zacząć żyć” (czytałam przed 20 laty i dzisiaj książka jest godna polecenia) podaje nam taki oto przykład: We więziennej celi odsiadywało karę dwóch mężczyzn, z których jeden widział w oknie tylko kratę, a drugi niebo z gwiazdami. Wiadomo, kto na tym lepiej wyszedł … 🙂

Ot, wspaniały dowód na to, jak bardzo się od siebie różnimy. Każdy z nas zwraca uwagę na coś innego. Jeden jest bardziej uważny, drugi bardziej powierzchowny. Jeden jest bardziej wrażliwy na piękno, barwy, kolory, drugi nad takimi walorami się za bardzo nie rozczula. Nerwowy człowiek, zabiegany przechodząc wiosną przez park niczego nie zauważy. Idąc myślami jest już na miejscu, tam dokąd zmierza 🙂 Człowiek obdarzony darem zachwytu nie przejdzie koło niczego obojętnie. Stale rozgląda się za pięknem, które gdzieś za rogiem się kryje, ale nie koniecznie. Dla niego zakwitły tulipany, konwalie i drzewa stały się bardziej zielone.

Dlaczego o tym piszę, ponieważ teraz, w połowie lutego załączyłam na Fesjbuku, z wielkim entuzjazmem, zdjęcie zachodzącego słońca, zrobione z mojego balkonu. Mam kilka okien od zachodniej strony i piękny widok na aleję brzóz i parę innych drzew. Nie nałożyłam żadnych filtrów, a zdjęcie mimo tego płonęło w barwach ognia. Uważałam, że tak przecudny widok musi być koniecznie uchwycony na zdjęciu, na zegarze była 18:18. I tutaj spotkałam się z gwałtownym sprzeciwem koleżanki, która pyta się mnie, jak mogę zachwycać się czarnym drzewem.

No cóż, każdy widzi to, co chce zobaczyć. Koleżanka skupiła się na pierwszym planie, na czarnych o tej porze drzewach, choć odcienie czerwieni, pomarańczy i żółci, jak języki ognia biły w oczy. Ot, zimowe piękno zachodzącego słońca!

Moi drodzy, muszę się przyznać, że od zawsze fascynowały mnie nagie drzewa, drzewa bez liści. Tylko zimą mam tę jedyną szansę, aby przyjrzeć się ich budowie. Piękne są drzewa z dobrze rozbudowaną koroną, dopiero teraz widoczna jest ilość konarów, grubszych gałęzi i gałązek. Buki, dęby, klony na tle niebieskiego nieba stanowią niezapomniany obraz sam w sobie, a jakie czarujące są w zimowym futerku 🙂 

Podziwianie gołych drzew, to tak jak podziwianie dobrze zbudowanych, rozebranych ludzi. Nic nie da się ukryć, wszystko zostało odkryte. Nie zapomnijmy, że symbolicznie drzewo jest najstarszą metaforą naszego życia, zwłaszcza jego widok we śnie. Jego wygląd to przede wszystkim stan naszego zdrowia, symbol twojego „ja“, które ma okazję wzrastać.  

 

Brzuch ciężarnej ...

Mój niemiecki leksykon snów zatytułowałam nie bez przyczyny: „Jesteś wszystkim co śnisz” (Alles im Traum bist du.). Sen przemawia do nas językiem symboli i wszystko, o czym śnimy dotyczy właśnie nas albo naszych bliskich.
W jednym z moich snów ujrzałam kobietę, mniej więcej w moim wieku, w przeciwieństwie do mnie, z bardzo dużym brzuchem, na którym nie było kawałka normalnej skóry. Jej brzuch był porośnięty pluszowymi zabawkami. Jaki zabawny sen, pomyślałby, co niektóry i kim jest dla mnie ta obca kobieta, zapytałby z pewnością.

Osoby widziane we śnie zawierają aspekty naszej osobowości, a więc tą osobą jestem poniekad ja sama. Jako, że w brzuchu kobiety rozwija się nowe życie, kojarzymy go z kreatywnością. Przesłanka snu leżała, jak na dłoni: baw się swoją kreatywnością, jak dziecko zabawkami! Sen ten zarył się na zawsze w mojej pamięci.

Niedawno złożył mi we śnie wizytę mój niedawno zmarły tatuś, który przyszedł do mnie z prezentem! Był nim o dziwo prodiż. „Wypiekaj” córeczko, zdałoby się słyszeć. Odwiedzin naszych bliskich w snach nigdy nie należy tłumaczyć symbolicznie. Oni nigdzie nie odeszli tylko spoglądają na nas życzliwie ze świata ducha wspierając nas i prowadząc w czym się tylko da. Tatuś podpowiada: wypiekaj, czyli „twórz” kochanie. Jestem wdzięczna za każdą przesłankę, zwłaszcza ze świata ducha, który okryty jest jedną z największych tajemnic. Mój tatuś pomaga mi ją „rozpracować”, na tyle na ile to jest w ogóle możliwe 🙂 Zapisujcie swoje sny kochani, opłaca się!