Iwona Porozynski

Sinn für Humor

Miałam przyjaciela, który mimo swoich codziennych zmartwień, życia od wypłaty do wypłaty, problemów zdrowotnych zachował swój fajny humor i lekkość bytu. Wychodząc między ludzi  własne troski zostawiał po prostu w domu. Lubiłam przebywać w jego towarzystwie, ponieważ miał dar zarażania swoim humorem. Cieszył się z każdego sprezentowanego dnia, radował się chwilą obecną. Nic dziwnego, że był przez wszystkich lubiany. Jego pozytywne nastawienie stanowiło o jego sile.
Mój przyjaciel czuł się szczęśliwy bez względu na wszystko, dobra materialne nie miały wpływu na jego osobiste szczęście. Jego humor nie pozwalał mu rozpaczać, wątpić i narzekać, wręcz przeciwnie działał na niego jak odmładzające źródło. Wierzył w wygraną swojego życia, choć nigdy nie przyszła, szkoda, że nie był świadomy, że wygrał w inny sposób. Wokół siebie miał grono ludzi, na których zawsze mógł liczyć.
Niech mój przyjaciel świeci tobie przykładem. Oderwij się od swoich codziennych trosk, zapomnij o nich i choćby na czas wizyty u znajomych. Ciągłe przebywanie myślami wokół własnych niepoukładanych spraw pogarsza tylko sytuację. Humor idzie w parze z miłością do życia i do siebie samego, wierzącym tak czy owak żyje się lżej. Człowiek pełen wiary akceptuje wszystko, co mu los zsyła, akceptuje samego siebie, żyje ze sobą w zgodzie, nie musi niczego udawać ani grać, jest po prostu sobą.
Dar humoru jest boskim darem, niektórym został włożony do kołyski, inni muszą się go dopiero uczyć. Szukaj humoru na co dzień, czytaj przed snem wesołe teksty, oglądaj wesołe i śmieszne filmy, spotykaj się z wesołymi ludźmi i nigdy nie mów: wygłupiają się jak dzieci, chyba wypili za dużo, w ich wieku już nie wypada. Jeśli wejdziesz między wrony, kracz jak i one, daj się po prostu zarazić dobrym humorem.

eine PilleIch liebe fröhliche, optimistische Spiritualität und Lachen gehört auch dazu, ich muss nicht ständig meditieren 🙂  🙂 Deswegen erzähle ich euch eine Geschichte, die der Sinn für Humor ankurbelt und zum Lachen bringt. Neulich habe ich „eine Wunderpille“ gesucht, aber mein „Doc“ behauptet, dass es keine „Wunderpille“ gibt. Na ja, das weiß ich doch, er hat mein Witz nicht verstanden, obwohl wir uns seit Jahren kennen. Warum liest du immer die Packungsbeilage? – fragte er ständig. Ich muss doch wissen, was ich nehme, mein Lieber. Schließlich, steht da schwarz auf weiß: Lesen Sie die gesamte Packungsbeilage sorgfältig durch, denn sie enthält wichtige Informationen für Sie. Wunderpille habe ich nicht gefunden, aber ein wunderbar lustiges Gedicht.

Meine kleine Wunderpille
Neulich stand ich da und wusste nicht weiter
im Innern, ganz tief unten, war mir gar nicht heiter
mir war als sollte ich sterben
wie hätten die gelacht und gesungen, meine Erben
oh Hosianna in der Höh
warum schickst du heute wieder so eine furchtbare Böh
schubst mich erst hier hin und dann an die Wand
ich möchte jetzt meine kleine Wunderpille, auf die Hand
und gibst du sie mir nicht geschwind, dann geh ich zu Doktor Rath
hol mir da mein Wunderpillenpräparat
bitte und bettle ihm, es tut so Not
wenn’s sein muss macht’s auch gewöhnlicher Hundekot
von mir aus auch Blei, Spucke oder Samen
nun gibt’s mir schon in Himmels Namen.
Nein, was ist das Leben heute wieder arg
ich verschwinde jetzt wieder in mein Sarg
und soll mir keiner sagen, diese Dichtung ist ihm zu dumm
dann mach ich mich nie wieder krumm.“ 

(*Autor unbekannt) In diesem Sinne

pass gut auf dich auf